Przejdź do treści
Dołącz do newslettera
Wszystkie newsy

News

AI i narzędzia

Czy to zostało zrobione przy pomocy AI? Google udostępnił SynthID Detector

Widzisz podejrzane zdjęcie, nagranie albo film w sieci? SynthID Detector sprawdza niewidoczne oznaczenia AI. Pokazujemy, kiedy może się przydać i dlaczego brak znaku wodnego nie dowodzi autentyczności.

20 października 2026, 21:05

Czy to zostało zrobione przy pomocy AI? Google udostępnił SynthID Detector

Zdjęcie pokazujące rzekome wydarzenie, film krążący po TikToku albo nagranie głosu, które brzmi zaskakująco znajomo. Dziś nie zawsze łatwo ustalić, czy patrzymy na prawdziwy materiał, czy na coś stworzonego lub zmienionego przez AI. Google chce dać nam kolejne narzędzie do takiego sprawdzania. Od 7 października 2026 roku SynthID Detector jest dostępny globalnie, również dla użytkowników w Polsce, na razie po angielsku

Brzmi jak rozwiązanie problemu internetowych podróbek? Nie do końca. To przydatna wskazówka, ale nie wykrywacz każdego obrazu wygenerowanego przez sztuczną inteligencję.

Po co właściwie sprawdzać takie materiały?

Wyobraź sobie zdjęcie z wydarzenia, o którym wszyscy właśnie dyskutują. Ktoś wrzuca je na X, inni podają dalej i po chwili trudno już dotrzeć do autora. Zanim sam je udostępnisz, dobrze byłoby wiedzieć, czy przynajmniej część obrazu nie została wygenerowana albo przerobiona przez AI.

Podobnie z filmem, na którym znana osoba rzekomo reklamuje podejrzaną inwestycję, albo z nagraniem głosowym wykorzystanym do wzbudzenia zaufania. Detektor może być jednym z sygnałów ostrzegawczych. Nie zastąpi jednak sprawdzenia, kto opublikował materiał, dokąd prowadzi link i czy cała historia ma potwierdzenie gdzie indziej.

Takie rozwiązania są przydatne nie tylko osobom przewijającym social media. Dziennikarz może szukać dodatkowego tropu przed opublikowaniem zdjęcia, a twórca internetowy może chcieć ustalić, czy udostępniany materiał nosi ślady generatywnej edycji. Zresztą samo wykorzystanie AI nie musi oznaczać oszustwa. Problem pojawia się wtedy, gdy spreparowany obraz albo głos zostaje przedstawiony jako autentyczny dowód.

Jak działa SynthID Detector?

Tu jest ciekawa różnica w porównaniu z typowym „detektorem AI”. SynthID nie ocenia, czy na zdjęciu ktoś ma sześć palców albo czy światło wygląda nienaturalnie. Szuka niewidocznego cyfrowego znaku wodnego, który obsługiwane narzędzie osadza w materiale podczas generowania lub edycji.

Na oficjalnej stronie SynthID Detector Google udostępnia sprawdzanie obrazów, wideo i audio. Obsługiwane mają być oznaczenia nie tylko z narzędzi Google, lecz także wskazanych partnerów, między innymi OpenAI, NVIDIA i Kakao. To szerszy zakres niż weryfikacja treści Google bezpośrednio przez Gemini.

W praktyce pozytywny wynik może wskazać, że całość albo fragment pliku powstał lub został zmieniony z pomocą obsługiwanego AI. Nie mówi natomiast sam w sobie, czy wydarzenie przedstawione na zdjęciu naprawdę się odbyło.

Brak znaku wodnego to nie dowód, że zdjęcie jest prawdziwe

To najważniejsze ograniczenie całego pomysłu. Nie każdy generator dodaje SynthID, a materiał po wielu modyfikacjach może być trudniejszy do rozpoznania. Google projektuje swoje znaki tak, żeby wytrzymywały typowe zmiany, na przykład kompresję czy przycinanie, ale nie daje gwarancji wykrycia w każdych warunkach.

Dlatego wynik „nie wykryto” nie oznacza „to na pewno prawdziwe zdjęcie”. I odwrotnie, oznaczenie AI nie sprawia automatycznie, że wszystko, co pokazuje obraz, jest fikcją. Prawdziwa fotografia też może zostać częściowo przerobiona.

Najrozsądniej traktować SynthID Detector jak dodatkowy element układanki. Jeśli materiał wygląda podejrzanie, poszukaj jego wcześniejszych publikacji, sprawdź oryginalne konto i porównaj go z innymi wiarygodnymi relacjami. Znak wodny może powiedzieć coś o pochodzeniu pliku. Prawdziwość historii trzeba sprawdzić osobno.

Więcej o narzędziach, które zmieniają sposób korzystania z internetu, znajdziesz w temacie AI i narzędzia.

Źródło
Google Blog

Dalej